Wczoraj na jednym z blogów czytałam czy rozdzielać bliźniaki czy nie. Nasunął mi się tym samym pomysł na posta, który chyba będzie początkiem nowego cyklu – Terapia dziecka.

Moi chłopcy do 1,5 roku byli non stop razem (z wyłączeniem pojedynczych, rzadkich wizyt u lekarza / na kontroli z jednym). Generalnie razem od urodzenia przy piersi, potem z butli, zabawy, spanie, kąpanie, ubieranie, przewijanie i spacery. WSZYSTKO !!!

Odkąd poszli do żłobka sytuacja lekko się pokomplikowała, bo zaczęli odchorowywać, najpierw razem, potem osobno, skutkowało to przymusowym rozdzielaniem na połowę dnia – jeden zostawał z mężem w domu lub zawoziłam go do dziadków, drugi jechał ze mną do żłobka. Efekty rozłąki były takie, że po powrocie do domu panował spokój i cisza, bo chłopcy stęsknieni za sobą wspólnie spędzali resztę dnia, dzieląc się zabawkami, tuląc do siebie.

W wakacje Kubie przypałętał się liszajec i wylądowałam z nim w szpitalu zakaźnym w izolatce. Przymusowa rozłąka trwała ponad tydzień. Kuba w kiepskim nastroju, swędzące rany, mały pokoik bez zabawek, łóżko z kratami, brak możliwości rozładowania ogromnej energii. Z dnia na dzień stan Kubusia się szybko poprawiał, miał tak fenomenalny apetyt że podczas badań na wychodnym wyszło ze przytył 1 kg 😛 Jednak nastrój się pogarszał. Nie mógł znieść rozłąki z tata i bratem, non stop była z nim mama, mieliśmy tylko kilka zabawek, które szybko się nudziły. Natomiast zawsze ratował nas laptop i ulubione bajki.
W tym samym czasie Paweł był w domu z tatą i babcią – moją teściową. U niego rozłąka spowodowała ogromny postęp pod względem rozwoju, stał się pogodnym, wesołym chłopcem (nie żeby wcześniej nie był, ale …) bo brat go „nie gnębił”, nie zabierał zabawek, nie gryzł, nie bił. Miał dla siebie wszystkie zabawki, tatę, babcię. Rozłąka spowodowała, że zwiększył się jego zasób słów i się otworzył na nowe kreatywne zabawy tj. budował coś z niczego, kilka klocków to były dla niego godziny zabaw i nieograniczona niczym wyobraźnia – samoloty, zamki, samochody, zwierzęta 🙂

Jak widzicie niby bliźniaki a takie skrajnie inne potrzeby – Kuba uwielbia być tym pierwszym, tym najważniejszym i nie uznaje sprzeciwu, potrzebuje do życie towarzystwa dzieci i ludzi. Paweł natomiast jest raczej wycofany, preferuje spokojne samotne zabawy i od czasu do czasu aprobatę najbliższych – ważne dla niego jest aby spędzać czas przytulając się, bawiąc, gdzie na każdym kroku jest chwalony. Gdy są razem sytuacja się komplikuje – Kuba próbuje dominować nad Pawłem, psuje to co Paweł zbuduje, próbuje go zmuszać do zabaw wg własnych zasad i wścieka się gdy Paweł mu nie ulega. Dominacja Kuby spowodowała blokadę u Pawła, który zamiast się rozwijać stanął w miejscu, mało mówi i to więcej po swojemu … Drażniły go inne dzieci, nie mogły do niego podchodzić na metr bo już robił się agresywny, płaczliwy.

Ratunkiem okazała się zmiana żłobka (ze względów finansowych). Chłopcy od sierpnia chodzą do punktu przedszkolnego, gdzie są dzieci w wieku do 6 lat. Efekt był widoczny już po pierwszych dniach. Chłopcy sami zrezygnowali ze smoczków (wiem długo im to zajęło, jednak byli zbyt nerwowi aby się ich pozbyć sami), stali się spokojniejsi, zaczęli ze sobą współpracować, dzielić się zabawkami, jedzeniem. zwracali się do siebie „proszę”, „dziękuje”, „przepraszam”. Wcześniej to była rzadkość teraz codzienność. Kuba w przeciągu miesiąca poszerzył słownictwo trzykrotnie, zaczął śpiewać piosenki i liczyć do 10 i rewelacyjnie współpracował w czasie codziennych zajęć czy obowiązków.. Takie efekty w ciągu 1 miesiąca !!! byłam w szoku. Paweł natomiast wyciszył się i początki były dla niego trudne musiał się dostosować do reguł które panują w przedszkolu i nie ma (tak jak w starym żłobku) możliwości ich łamania i robienia co mu się podoba. Po kilku dniach usłyszałam że Paweł zaczął z własnej woli uczestniczyć w zajęciach, zaczął bawić się z dziećmi, a w zeszłym tygodniu trzy dni pod rząd usłyszałam ze Paweł był bardzo grzeczny, włączał się w zabawy, tańczył, próbował śpiewać i w stosunku do dzieci i Pań zaczyna używać zwrotów grzecznościowych. Póki co nadal mówi więcej po swojemu, ale daję się zrozumieć wśród „jego słów” wyrazy nowe, których wypowiedzenie sprawia mu ogromną radość.

Powiecie pewnie, że są w takim wieku, że akurat trafiliśmy w niego ze zmianą żłobka na przedszkole. a ja Wam powiem, ze to atmosfera naszego nowego przedszkola, w którym Panie są ciepłe, rodzinne i bardzo opiekuńcze w stosunku do dzieci – zauważył to nawet mój mąż, który po chwili pobytu tam stwierdził, że bije z Pań ciepło i sam się dobrze czuł w pomieszczeniach, tak jak w domu 🙂
Powiem jeszcze, że dyrektorką przedszkola chłopców jest niesamowita Pani – Danusia, wspaniały pedagog i terapeuta, z którą pracowałam kilka lat temu i wiem jakie cuda potrafi uczynić prowadząc terapię. Z pełnym zaufaniem oddałam jej moich łobuzów i wiem, że oprócz kwestii finansowych (jest taniej niż w starym i to za więcej godzin) to decyzja o przeniesieniu była strzałem w „10”.

To nie wszystko. W związku z tym, że Pawła opóźnienie mowy jest wywołane przez jego niskie napięcie mięśniowe i pośrednio przez dominację Kuby, będziemy stosować wobec niego rożnego rodzaju ćwiczenia i zajęcia terapeutyczne, z których efektów będę się z Wami dzielić tu na blogu. Wiadomo do każdego dziecka dobiera się odpowiednie zabawy, ćwiczenia, zajęcia i to jest kwestia bardzo indywidualna, ale myślę że od czasu do czasu coś fajnego pojawi się tu w kwestii terapii.

Życzę Wam miłego Andrzejkowego wieczoru 🙂